11.03.2014

Wiosna

Niestety, wiosenna aura sprzyja infekcjom... dopadło i mnie :-/ Choroba wyłączyła mnie na półtora tygodnia z realnego świata i przeniosła na drugą stronę ekranu tv, aż do znudzenia. Na szczęście w porę zaczęłam zdrowieć, bo w tv czasem jest coś ciekawego, ale po kilku godzinach przerzucania kanałów można mieć dość.

Zastanawiałam się co by tu pokazać i wczoraj w nagłym przypływie natchnienia przymierzyłam sukienkę, którą uszyłam na chrzciny potomka. Od tego czasu minęło półtora roku. Dobra wiadomość jest taka, że mimo kilku dodatkowych kilogramów przybranych tej zimy, wciąż się w nią mieszczę. Ale skoro jest dobra wiadomość to musi być też ta gorsza. Niestety jakoś dziwnie pozmieniały mi się proporcje ;-) Z biustu pospływało wszystko do pasa :-/ Jestem genetycznym jabłkiem i brzuch to pierwsze miejsce gdzie przybieram. Ale nie użalam się nad sobą, bo przyszła wiosna i co zbędne trzeba będzie stracić.

A sukienkę uszyłam wg projektu Burdy (nie wiem której, nie mogę znaleźć tego numeru, ale jak znajdę to dopiszę). Nie przemyślałam dokładnie wykroju i rękawy kompletnie nie pasują do mojej sylwetki - poszerzają ramiona. Ale myślę że jakoś je przerobię i sukienkę jeszcze czasem włożę.




 Tu widać dobrze rękawki, jak u cioci Krysi (z szacunkiem do wszystkich Kryś), koniecznie do zmiany.



Sukienka jest w kolorze bordowym, na zdjęciach wyszła malinowa. Tak to jest, kiedy fotografuje się w kiepskich warunkach, samemu :-/

A propos wiosny, mam ochotę uszyć sobie jakiś płaszczyk, albo kurtkę. Tylko nie wiem czy znajdę odpowiednią tkaninę w rozsądnej cenie.

Pozdrawiam słonecznie!

19.02.2014

Udane łowy

W miniony weekend wybrałam się do swojej rodzinki. Niedaleko znajduje się przeogromny ciucholand (jest na prawdę duży, chcąc wszystko przejrzeć potrzeba by całego dnia). Musiałam go zaliczyć, bowiem cierpię na brak jeansów. Ostatnia wyjściowa para trochę się skurczyła... chyba w praniu ;-)

Kiedy już dotarłam na miejsce, potarłam oczy ze zdumienia. Gdy byłam tam ostatnio, ponad rok temu, przestrzeń była duża. Ale teraz... jak hala sportowa! cała w ciuchach! Na szukaniu i przymierzaniu spodni spędziłam 1,5 godziny. Na szczęście udało mi się wybrać dwie pary. Później szybciutko przeleciałam bluzki, żakiety, spódnice, na dziecięcym prawie biegałam. Udało mi się znaleźć dwie bluzeczki, plus jedną wyszukała moja mama. Być może to niedużo, ale staram się wybierać tylko te rzeczy, które są w dobrym stanie.

Wyszłam zadowolona. Kilka rzeczy za 27 zł to na prawdę udane łowy.

A oto moje zdobycze (spodnie uprane, suszą się jeszcze):











Pozdrawiam!

18.02.2014

Reglanowa sukienka z dzianiny

Długo się zastanawiałam, który z uszytych ciuchów zaprezentować jako pierwszy. A czas tak szybko leci, zwłaszcza gdy się ma go teoretycznie dużo ;-) Postawiłam na sukienkę, którą uszyłam tuż przed 1 listopada. Była szyta na biegu i wykańczana (choć i tak nie do końca) w ostatniej chwili. Ale tak jest z wieloma moimi "uszyciami". Niestety taki charakter mam, że wszystko na ostatnią chwilę robię.

Sukienkę uszyłam z dość grubej dzianiny w kolorze szarym. Trochę elegancji dodają jej błyszczące czarne kropeczki. Uszyłam ją według projektu papavero. Sukienkę szybko się szyje i jest bardzo wygodna. Trzeba tylko uważać na ujemny luz. Ale wykrój jak najbardziej polecam.

A oto sukienka:



Tu widać brak wykończenia :-/



 Materiał z bliska




Pozdrawiam!


29.01.2014

Witam!

Jest mroźne, zimowe popołudnie. I pojawia się ta myśl... może i ja?

Jak to, ja? Hmm... przecież ja nie bardzo umiem pisać. Matura z polskiego ledwo wymęczona na 4 strony A4 i ja miałabym pisać? Ale przecież lubię czytać, sprawdzać co się u innych dzieje... mam nawet swoje ulubione... I często chciałabym skomentować jako ktoś, nie jako anonim. Poza tym już tyle uszyłam, wiele już nie nadaje się do sfotografowania i upubliczniania, kilku już nie ma, już o nich zapominam...

O.K. niech będzie blog... mój blog :-)

Na razie oswajam się tu ze wszystkimi ustawieniami i funkcjami. Początki są zawsze trudne. A jak już się trochę ogarnę to będę pisać... i pisać... i szyć :-) żeby mieć o czym pisać.